Tłumaczenia w kontekście hasła "jest pisana" z polskiego na angielski od Reverso Context: Poza Stanami Zjednoczonymi data jest pisana według praw międzynarodowych. Ta piosenka jest pisana dla pieniędzy! Ta piosenka jest wydana dla pieniędzy! (Kukiz i Piersi - Całuj mnie) Całuj mnie! Ja Ci to wszystko dam! Jestem fanką tej serii dlatego uważam, że dla każdego fana jest to idealne dopełnienie historii. Jak jest napisane z tyłu książki jest to prawdziwy "must have dla fanów trylogii". Zgadzam się z tym w 100%. Uważam,że ta książka jest naprawdę świetnym dodatkiem do serii "Mroczne umysły". Tekst piosenki: I've been so many places in my life and time. I've sung a lot of songs I've made some bad rhyme. I've acted out my love in stages. With ten thousand people watching. But we're alone now and I'm singing this song for you. I know your image of me is what I hope to be. I've treated you unkindly but darlin' can't you see. Nie oceniłam żadnej książki na 10, jednak ta książka jest ważną pozycją w dzisiejszym świecie. Zarówno dla kobiet, mężczyzn oraz nas wszystkich, bez względu na wiek, płeć, pochodzenie. Powinna być lekturą obowiązkową w liceum. Uczy jak włączać różne jednostki w społeczność, a nie je wykluczać. Ta piosenka jest nagrana dla Kaprysi! Ta piosenka jest wydana dla Kaprysi! I dla mnie. To jest mój prezent od syna na Dzień Matki. Głównym bohaterem jest Vincent Sztejer, zabijaka, łowca potworów, najemnik. Człowiek, który dla pieniędzy zrobi wszystko, no prawie wszystko. Cóż w świecie, w którym żyje, nie ma większego wyboru. Jest to bowiem świat po Zagładzie, pełen niebezpiecznych mutantów i jeszcze gorszych ludzi. Książkę czytało mi się szybko. Przede wszystkim - książka jest pisana dla fanów, pozostałych zwyczajnie znudzi. Dobrze, jeśli czytelnik zna już podstawowe fakty z życia zespołu, wie, czym jest "Era Gabriela" i "Era Collinsa" i potrafi wymienić podstawowe różnice między tymi okresami. Wiedza ta nie jest niezbędna, ale ułatwia znacznie odbiór książki. Republika Letra de Mamona: Napisałem dziś piosenkę, już jest nieźle, już jest pięknie, / Ale chcę, Deutsch English Español Français Hungarian Italiano Nederlands Polski Português (Brasil) Română Svenska Türkçe Ελληνικά Български Русский Српски العربية فارسی 日本語 한국어 Omni Calculator dokonało więc symulacji, ile pieniędzy – przy takiej częstotliwości korzystania z serwisu – wędruje od odbiorcy do wszystkich artystów z jego playlisty. Wyszło, że w ciągu roku największy zysk dla uprawnionych wygeneruje Tidal (249,25 zł). Następnie Apple Music (155,25 zł) i Amazon Music (78 zł). YMVW3q. – Nareszcie zaczęło się coś dziać – cieszą się bliźniaczki Edyta i Anita Zaboroś, które przez media zostały nazwane "Aniołkami Napieralskiego", gdy nagrały teledysk dla kandydata SLD. – Dostałyśmy propozycję i pomyślałyśmy: czemu nie, zróbmy coś szalonego – mówi Edyta. Warszawianki ze Śródmieścia, rocznik 88. Anita, po studium charakteryzacji, Edyta studiuje turystykę, dorywczo pracuje w kasynie. Umawiamy się w restauracji w dobrze znanej im okolicy. Ulice Krucza, Wilcza, Wspólna, Hoża. Tu się wychowały, chodziły do szkoły. Uśmiechnięte, energiczne, wesołe, mówią jedna przez drugą. O tym, jak w dzieciństwie naśladowały Spice Girls, o występach na szkolnych akademiach, festynach i festiwalach. – Zawsze myślałyśmy, że kiedyś zrobimy karierę i z tą myślą idziemy przez życie – zaznacza Anita. – Nie wyobrażamy sobie, że o ósmej wychodzimy do pracy, o piątej z powrotem w domu. To nie dla nas. A kampania to duży rozgłos. Wszędzie są media. Fajnie wyszło – podkreślają dziewczyny. [srodtytul]Płacisz, masz hymn [/srodtytul] "Są nas miliony", przebój 2Sisters, naprędce przerobiony z piosenki, która miała podbić Eurowizję, a nie weszła do krajowych eliminacji, to w tej kampanii jedyny hymn wyborczy. Pięć lat temu mieliśmy ich prawdziwy wysyp. Marek Borowski, lider SdPl, posiłkował się przebojem rapera Mezo "Ważne". W imieniu Andrzeja Leppera "Dokąd idziesz Polsko" pytał Michał Wiśniewski z Ich Troje. A Trubadurzy dodawali, że "Polskę trzeba zLepperować". Moda na piosenkę wyborczą to echo sukcesu, jaki w 1995 r. przyniósł Aleksandrowi Kwaśniewskiemu hit "Ole Olek". Jak twierdzi lider zespołu Top One Paweł Kucharski, sztabowcy mówili o 9,7 proc. dodatkowych głosów, które przyniosła ta kompozycja. Czy "Aniołki" przyczyniły się do sukcesu Napieralskiego? – Dużo naszych znajomych mówiło, że dzięki nam właśnie na niego zagłosuje – mówią dziewczyny. – Ale sam Napieralski dużo z siebie dał, jeździł po kraju, spotykał się z ludźmi. Siostry Zaboroś przyznają, że polityką się nie interesują, a o Napieralskim niewiele wiedziały. – Słyszałyśmy, że jest nowoczesny, inny niż pozostali, a jego przekaz jest jasny, lekki. Stwierdziły, że dla niego warto zaśpiewać. – Za darmo tego nie robiłyśmy – przyznają. O konkretnej kwocie jednak nie chcą mówić. Maciej Durczak, menedżer, który reprezentował Dodę i Ich Troje, uważa, że to właśnie pieniądze są powodem takiego zaangażowania. – Choć są i tacy, którzy angażują się ze względów ideowych – dodaje. Głównie z takich powodów Jacek Mejer – Mezo pozwolił Markowi Borowskiemu na wykorzystanie swojego przeboju. – Decyzja była młodzieńcza, ale zgodna z moimi centrolewicowymi poglądami. Zaimponowało mi, studentowi politologii, że poważny polityk docenia moją pracę – mówi "Rz". – Ale jakieś pieniądze za to wpadły. Gdy z ofertą napisania hymnu do Top One zwrócił się sztab Kwaśniewskiego, zespół długo się nie zastanawiał. – Na rynku była bryndza, a dla zespołu oznaczało to wielką telewizyjną promocję – wspomina Paweł Kucharski. – Ta piosenka była pisana dla pieniędzy – parafrazuje tytuł przeboju Grzegorza Ciechowskiego. – Gdyby zwrócił się do nas sztab Wałęsy, też miałby swój hymn. "Ole Olek" był takim samym towarem jak buty. Jednak Kucharski mówi, że w końcu za ten hit zespół, poza tantiemami z telewizji, nie dostał ani grosza. – Ze sztabem umowa była co prawda na piśmie, ale bez konkretnej kwoty, byliśmy młodzi, nie otoczyliśmy się prawnikami, układ był dżentelmeński – wspomina. Szansę na wielkie pieniądze wykorzystał natomiast Michał Wiśniewski z Ich Troje, który w 2001 r. zaangażował się w kampanię SLD i śpiewająco wyjaśniał to na warszawskim Torwarze: "A wszystko to, bo Leszka kocham". Miłość do Leszka (Millera) cztery lata później przebiła kasa Andrzeja (Leppera). O honorarium dla Wiśniewskiego za hymn Samoobrony odegrany na 42 koncertach kandydata krążą legendy. Fundacja Batorego wyliczyła, że to ponad 6 mln zł. – Wówczas Samoobrona nie liczyła się z pieniędzmi, a proponowane kwoty mogły przyprawić o zawrót głowy każdego artystę – wspomina Durczak. [srodtytul]Trzy minuty i już [/srodtytul] Siostry Zaboroś nie boją się, że zawsze będą kojarzone z Napieralskim. Pracują nad płytą. – Mamy swoją osobowość – twierdzi Edyta. Liczą, że kariera jest na wyciągnięcie ręki. Wątpi w to Maciej Durczak: – Miały swoje trzy minuty i ludzie zapomną o nich tak szybko jak o tym, że Napieralski mógł być prezydentem. Przez pokazywanie się z konkretnymi politykami artyści tracą sympatię tych, którzy popierają inną opcję. Wiedzą o tym Mezo i Paweł Kucharski. – Dopiero po kilku latach odpadły od nas łatki postkomunistów, lewaków – mówią zgodnie. Mezo nie żałuje decyzji sprzed pięciu lat. Ale dodaje, że sondowali go sztabowcy Napieralskiego i odmówił współpracy: – I to najlepsza odpowiedź na pytanie, czy wszedłbym raz jeszcze do tej rzeki. Napisałem dziś piosenkę, już jest nieźle, już jest pięknieAle chcę, by było to wyłącznie dla mamonyAni słowa o miłości, o podłości, polityceI o niczym innym, nic, bez znaczeń dodatkowychNajpierw ty, długo, długo nic, tylko ty, dla ciebie piszęTylko ty, po tobie nie ma nic, dziś piszę dla mamonyIle razy to słyszałem, że ktoś kocha, nie wierzyłemBo jak wierzyć w to, gdy ktoś wyznaje dla mamonyTa piosenka jest prawdziwa, ja tu śpiewam w przekonaniuŻe nic nie przeżywam, tylko muszę coś zarobićNajpierw ty, długo, długo nic, tylko ty, dla ciebie piszęTylko ty, po tobie nie ma nic, dziś piszę dla mamonyTa piosenka jest pisana dla pieniędzy!Ta piosenka jest śpiewana dla pieniędzy!Ta piosenka jest nagrana dla pieniędzy!Ta piosenka jest wydana dla pieniędzy!Nie traktuję cię jak głupca, ja zakładam, że ty słuchaszI że widzisz to, jak dzisiaj piszę dla mamonyTak jak żadna prostytutka nie całuje nigdy w ustaTak ja odpuszczam sobie wszystkie moje strofyNajpierw ty, długo, długo nic, tylko ty, dla ciebie piszęTylko ty, po tobie nie ma nic, dziś piszę dla mamonyTa piosenka jest pisana dla pieniędzy!Ta piosenka jest śpiewana dla pieniędzy!Ta piosenka jest nagrana dla pieniędzy!Ta piosenka jest wydana dla pieniędzy!Najpierw ty, długo, długo nic, tylko ty, dla ciebie piszęTylko ty, po tobie nie ma nic, dziś piszę dla mamonyTa piosenka jest pisana dla pieniędzy!Ta piosenka jest śpiewana dla pieniędzy!Ta piosenka jest nagrana dla pieniędzy!Ta piosenka jest wydana dla pieniędzy! {"type":"film","id":542576,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Narodziny+gwiazdy-2018-542576/tv","text":"W TV"}]} powrót do forum filmu Narodziny gwiazdy 2018-11-27 19:35:28 ocenił(a) ten film na: 5 Niestety dzieło Bradley'a Coopera nie traktuje widzów poważnie. Wręcz przeciwnie! Ma swoją publiczność za id**tów, którzy kupią ten nieautentyczny przekaz i wyjdą z sali zadowoleni. Jedyną pozytywem są piosenki. Ciekawe i dobrze napisane w przeciwieństwie do scenariusza, którego tu nie ma. Wszystko dzieje się tak łatwo i szybko. Postacie rozpisane w ten sposób, że nic o nich nie wiemy. Zagadką zostają dla nas do ostatniej sekundy filmu. Nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć na pytanie dlaczego Jacson pije. Co sprawiło, że się tak podłamał. Nawet ciężko utożsamiać się z tą postacią, a co dopiero uronić łzę. Kreacje aktorskie wydają się tak samo sztuczne i nieautentyczne jak ich postacie. Nie jestem pewna czy sami aktorzy wierzą w to kogo grają. Jedno jest pewne. Postać Lady Gagi sprawi, że bilety na seans rozejdą się jak ciepłe bułeczki. xManilax Chyba spales gdy film leciał. Historia Jacksona jest zaprezentowana jasno i klarownie. JohnTheBrave Prawie spałam :) xManilax Zgadzam się. Dla mnie ten film to wydmuszka porównywalna z niedawnym "Bohemian Rhapsody". Niby miło się to ogląda, ale po seansie zapomina się o tym co się widziało od razu po wyjściu z sali kinowej. Nie rozumiem też zachwytu nad rolami Coopera czy Gagi. W porównaniu np. z Jacquinem Phoenixem i Reese Whiterspoon w "Walk The Line" to ta dwójka wypada wręcz nijako. OK, może komuś się to podoba i fajnie. Jak dla mnie jednak to kolejna cukierkowa papka, która nic nie wnosi. OK, muzyka świetna. Tylko tyle - albo aż tyle. Uprzedzam odpowiadających w tonie "Nic nie zrozumiałaś" - akurat ten film to wybitnie ambitnych czy trudnych do zrozumienia nie należy. Po prostu nie zmusił mnie do głębszej refleksji ani razu. Nie wywołał też u mnie żadnych emocji. olka0207 Szkoda olka0207 "Bohemian Rhapsody" to dopiero wydmuszka aniaopole7 O "Bohemian Rhapsody" i nagradzanym wszędzie (!!!) gdzie się da odtwórcy roli Mercury'ego się nawet nie wypowiadam, bo zwyczajnie nie ma o czym. xManilax Zawsze mnie bawi kiedy ktoś na forum pisze że film jest słaby, a jako argumenty daje to że film nie wyjaśnił kwestii, które albo były oczywiste, albo wymagały choć minimalnie opanowanej umiejętności logicznego myślenia i uwagi. Trudno mi traktować takie opinie na poważnoe, bo świadcza o tym że ktoś chyba przespał połowę filmu, albo na poczatku wyskoczył do maca i wrócił na końcówkę, by tylko odfajczyć jako obejrzane na fw. xManilax Może właśnie jest na odwrót. Cooper nie ma swoich widzów za idiotów i dlatego pewne rzeczy nie są powiedziane wprost. Może miłość między nimi jest akurat jak strzała amora, trochę wyidealizowana, ale postać Jacka jest jak najbardziej realna. Nic nie wiemy o jego postaci? Naprawdę przespałaś moment, w którym mówi o śmierci matki, ojcu alkoholiku, z którym był bardzo zżyty i którego miał za wzór, a który nawet nie potrafił się nimi zająć, bo był wiecznie pijany? Musiał szybko dorosnąć, bo miał zaledwie 13 lat, gdy został sierotą ze starszym bratem, z którym nie do końca się dogadywał. Miał problemy ze słuchem... co dla muzyka jest osobistą tragedią. Facet na odwyku z poczuciem winy, że jest ciężarem na drodze kariery osoby, którą kocha najbardziej. Widać jak jest wrażliwy i jak uderzyły go słowa managera Ally. Całe połączenie właśnie sprawia, że ciężko byłoby nie uronić łzy... enthusiast Do połowy filmu potrafiłam się skoncentrować. :) Od momentu kiedy Ally wyszła na scenę pewne rzeczy zaczęły mnie irytować. Odniosłam wrażenie, że postacie zmieniają się na potrzeby scenariusza, a nie scenariusz jest napisany pod postacie. W efekcie nie było łatwo utrzymać koncentracji i czekałam aż film się skończy licząc, że mnie czymś zaskoczy. Ocena 5 jest moją subiektywną oceną, ale nie jest to ocena zła. Być może za bardzo film mnie zirytował bym mogła rozpisać się na temat portretu psychologicznego bohaterów. Nawet nie odczuwałam, że ich relacja to miłość. Jak się poznali tak nie wyglądali na zakochanych, a znajomych i tak do końca. Nie poczułam tego filmu. Co tutaj więcej dodać? xManilax Nic nie trzeba dodawać. Tylko trudno było mi się zgodzić z tym, że nic nie wiemy o postaciach, ale generalnie co do reszty nie ma co się sprzeczać, bo przecież moja ocena też jest subiektywna. Zauroczyła mnie muzyka, dobrze napisane teksty, poruszająca końcówka i gra aktorska — ktoś inny powie wprost przeciwnie. Tak to już jest. xManilax Tak jak gdzieś wcześniej pisałam - to jest historia powtarzana w kinie już x razy. Pod szyldem "A star is born" dokładnie czwarty. Tu nie ma nic odkrywczego, nie ma zaskoczenia, nie ma głębokich portretów psychologicznych bo i jak? Jak te składniki nie mają być na pierwszym planie skoro na nim musi być Gaga? ;) Bez złudzeń, to jest film dla niej i o niej. W każdym możliwym znaczeniu. whitestripes_333 No właśnie szkoda, że film jest odtworzeniem starej historii, a nie inspiruje się na niej. Scenariusz niczym się nie wyróżnia. xManilax Mi też się ten film nie podobał jakoś specjalnie, ale to, że Jack pije było wyjaśnione, jak rozmawiał z terapeutą to mówił, że te szumy w uszach to mu się pewnie zaczęły jak w wieku 13 lat próbował popełnić samobójstwo i spadł na niego wentylator, a próbował bo ojciec był alkoholikiem i nawet nie zauważył. Wpłynęło na niego trudne dzieciństwo, te szumy, które utrudniały mu dobre granie, i to, że on się skończył a jego dziewczyna została gwiazdą - zazdrość.